
Krysia z Borów. Umarła niedawno, została ponad trzydziestka kotów w dzikim azylu w środku lasu. Hubert, jej mąż opiekuje się kotami, jak może, ja pomagam zbierać pieniądze i kupować karmę. Nie jest różowo, trudno mi się dogadać z Hubertem. Koty zaniedbane, ale nie mamy jak i dokąd ich zabrać. Boję się o nie.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz