Zauważyłam, że podczas licznych przejazdów do lecznicy mały prezentuje pełen spokój, powiedziałabym nawet, że luzik. Odniosłam wrażenie, że on to nawet lubi. Hmmm... Czyżby kot globtroter?

Pewnego dnia wypuściłam smarkacza z kontenerka na zwiedzanie samochodu (samochód stał, w trakcie jazdy byłoby to zbyt ryzykowne dla kota). Bardzo to Dodkowi przypadło do gustu, właził wszędzie i niezwykle chętnie. Ponieważ wiercił się niemożebnie, a ja miałam nieco ograniczone pole manewru, więc pokazuję tylko jedno jego zdjęcie, bo tylko jedno wyszło przyzwoicie.

A poza tym muszę małemu założyć bana na balkon. Skubany wykorzystuje każdą okazję,żeby wleźć jak najwyżej. Dzisiaj
ledwo otworzyłam drzwi balkonowe, smark wisiał na siatce poza zasięgiem moich rąk. Jeśli jacyś sąsiedzi gapili się przez okno, to mieli okazję obejrzeć sobie moją gołą dupę, która niewątpliwie musiała świecić spod niezbyt długiej kozuli, kiedy podnosiłam ręce, żeby gadzinę zdjąć z siatki.
Teraz pilnuję go mocno, ale i tak co rusz muszę lecieć i zdejmować go, kiedy próbuje się wspinać.
