8 kwi 2014

O tym, że nie ma już ze mną Dodzia.

Równo tydzień temu pożegnałam kota wyjątkowego. Doduś cierpiał z powodu guza, który umiejscowił się w łebku.
Brak mi mojego ukochanego łobuza, brak mi jego budzenia, brak mi go na poduszce obok mnie, kiedy zasypiałam, brak mi tak wielu rzeczy z nim związanych, że nie starczyłoby czasu , żeby to wszystko opisać. Zresztą to jest tak bardzo moje, że nie chcę się z nikim dzielić.
Naprawdę bardzo kochałam tego kota. Kocham każdego mojego kota, każdy jest wyjątkowy, ale nie z każdym łączy mnie takie porozumienie. Takie koty trafiają się rzadko. Taka była Ślepka, wcześniej Kot, teraz Dodek.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz